Odwyk
Ponieważ ostatnio chodziłam i smęciłam, że nic mi nie wychodzi, że nie mam pomysłów, a co zrobię, to jakieś takie „nie teges” – życzliwa osoba poradziła mi: „Zrób sobie przerwę. Zostaw te robótki i dziergadełka na tydzień, albo dwa”. Hmmm, hmmm, co mi szkodzi właściwie? Może to dobry pomysł? Więc zostawiłam… Tak to mniej więcej wyglądało:
No dobra… już nie dziergam, co by tu zrobić? O! Już wiem, poukładam zaległe wzorki i wydrukowane schematy. To był pomysł do bani, bo jak zobaczyłam, ile jeszcze mam zrobić, to od razu chciałam coś zacząć. To może… zaległe pranie i sprzątanie. Dobra jest… pralka pierze, ja sprzątam, jeszcze prasowanie zdążyłam odwalić przed ostatnim wirowaniem. Hmmm… zrobione, co teraz? Może okna umyć? E nie… ciemno już… może by usiąść z herbatka i coś poszydełkować. A tak, przecież miałam nie dziergać. To chociaż przejrzę internetowe pasmanterie i aukcje. Ojej, ale fajne…. muszę kupić to i to, i jeszcze tamto. Ach, jakie śliczne włóczki i kordonki. O kurde balans! Znowu myślę o robótkach! Przecież miałam zostawić wszystko na jakiś czas!
No to może książka? Beletrystyka odpada, bo wciągnie mnie na parę godzin i w ogóle nie będzie ze mną kontaktu. Ostatnio tak się porobiło, że nie mogę odłożyć książki, zanim nie skończę jej czytać. Co oczywiście fatalnie odbija się na naszym życiu rodzinnym. Zaczęłam się łamać i wzięłam poradnik robótkowy, a co mi tam… A mąż się śmieje i pyta: „Ale co ty czytasz? Przecież masz przerwę w robótkach”. „Czytam o mereżkach, tego nie umiem i nigdy nie robiłam. Więc od mereżek nie muszę odpoczywać”. Wybrnęłam, co?….
Takie mocowanie się samej ze sobą trwało dwa dni… Trzeciego się poddałam, wywiesiłam białą flagę i ogłosiłam kapitulację. Jednak bez robótek nie ma życia…
Teraz spokojnie dziergam sobie szaliczek z tasiemkowej włóczki „Salsa”.
Komentarze
Komentarz od: bean
Dodany dnia 03/11/2009 o godzinie 18:50
Odwyk – dobre sobie…hi,hi,hi !!!
Śmieję się, bo nie wyobrażam sobie życia bez tych wszystkich niteczek, schemacików, itp. Normalnie uzależniona jestem na maksa więc doskonale Cię rozumiem ![]()
Szaliczek z Salsy świetnie wygląda, tylko tak się zastanawiam: jak robisz tą nitką to musisz pilnować (czytaj: układać na drucie) odpowiednio kolor tzn. ciemną stroną lub jasną, czy samo tak wychodzi?
Komentarz od: Anna
Dodany dnia 03/11/2009 o godzinie 19:18
E, tam! Ja to dopiero mam problem. Bo jak skończę pracę (czyli supłanie, szycie, klecenie, lepienie na zamówienie) i myślę, co by tu teraz zrobić, to zawsze mi przychodzi do głowy jedno – może by coś porobótkować? Hi, hi!
Komentarz od: Patrycja
Dodany dnia 03/11/2009 o godzinie 19:19
Takie odwyki nie mają racji bytu, bo i tak za 5 minut świerzbią paluchy, aby złapać za robótkę ![]()
Szalik zapowiada się bardzo ciekawie.
Zapraszam do mnie po wyróżnienie. Z pozdrowieniami
Komentarz od: blogniedzielny
Dodany dnia 03/11/2009 o godzinie 19:52
hahahahhahahahahaha
Komentarz od: Karmelek
Dodany dnia 04/11/2009 o godzinie 13:59
Agnieszka, sama widzisz, że mi szybko przeszło
nie ma się czym przejmować ![]()
bean > to jest tasiemka, trochę trudno trzyma się toto między palcami, ale samo przerabianie nie jest trudne, robisz same oczka odwrócone prawe. Jak już dziergam to samo tak wychodzi; odpowiednia strona tasiemki podchodzi pod drut.
Ania > Tobie to się akurat WCALE nie dziwię ![]()
Patrycja > ano nie mają… sprawdziłam i udokumentowałam
Komentarz od: Karolina
Dodany dnia 04/11/2009 o godzinie 16:59
Ojej nie wiedziałam że to az tak poważna przypadłość! No ale przeciez na dobre wychodzi
szaliczek bedzie piękny! jaka ładna eee.. wełna?
Komentarz od: lumiere
Dodany dnia 05/11/2009 o godzinie 09:40
skąd ja to znam? coś mi się zdaje, że dzierganie podchodzi pod nałóg i uzależnienie (swego rodzaju), no ale to mają do siebie wszystkie pasje.
zapraszam do siebie po odbiór wyróżnienia
Komentarz od: skrzacik
Dodany dnia 05/11/2009 o godzinie 13:49
hehehehe, ja mam teraz odwyk z powodu nawalu pracy zawodowej z ktorej sie utrzymuje, a polega na tym, ze po jednym dniu bez czolenek, musze, po prostu musze, sobie powiazac supelki chocby godzine. za cene snu nawet.
pocieszylas mnie, ze ten nalog nie tylko mnie dotyczy. uffff
))
Komentarz od: Karmelek
Dodany dnia 06/11/2009 o godzinie 15:01
Karolina > Bardzo poważna przypadłość. Nie wiem, czy aby nie podpadam już pod nerwicę natręctw?
lumiere > na to wygląda: uzależnienie na maxa. Dziękuję
skrzacik > właśnie o to „muszę” się rozchodzi…
Ostatecznie, po wszystkich komentarzach czuję się pocieszona, że nie jestem osamotniona i znacie ten stan ducha




Komentarz od: agniechak
Dodany dnia 03/11/2009 o godzinie 18:38
O matko… Toż nic nie mówiłaś o potrzebie odpoczywania… nie wiem, nie wiem, czy to dobry pomysł… zwłaszcza w Twoim przypadku
I bardzo się cieszę, że przestałaś się męczyć odpoczywaniem i robisz szaliczek
:):) Z tego co ja widzę, zapowiada się pięknie. Myślę jednak, że wcale tak łatwo się go nie robi… Z tym większą niecierpliwością czekam na „realne” oględziny ;P