Miał być…
… naszyjnik bez pikotków. Na dowód mam poszarpaną próbkę, bo w trakcie pracy zerwała mi się Aida!!! Dwukrotnie!!! Normalnie: dziergam, dziergam, zaciągam kółeczko i trach… nitka pękła. Albo naszyjnik ma pecha, albo podejrzanie słaba ta nitka jest, albo zaciągam „z siłą wodospadu”. No już sama nie wiem… Do tej pory uważałam ją za nitkę niezrywalno-niezniszczalną ( oprócz cięcia nożyczkami, wiadomo) a tu takie zaskoczonko…
Szlag mnie trafił, więc wzięłam się za coś innego
Komentarze
Komentarz od: agniechak
Dodany dnia 18/07/2009 o godzinie 12:18
no proszę ! Nie było mnie 2 tygodnie a tu tyle nowosci !!! Naszyjnik ( ten ostatni )- prawdziwe cudo !!! Chyba sobie na nim tak wyrobiłaś siłę w paluszkach, że teraz Ci się Aida w rękach zrywa ![]()
No i widzę piękne biedronki, i słonie – przepisowe – chodza sobie po zebrach, hihihihi
:):) Widzę, że mimo sezonu ogórkowego – u Ciebie atrakcji nie brakuje
Komentarz od: Karmelek
Dodany dnia 19/07/2009 o godzinie 16:47
TattingChic
Thank you very much for visiting my blog
And I’m pleased that you like my works. Congratulations on your big success: 50000 visitors, that’s very impressive ![]()
It is possible that entries on my blog will be also translated into English soon
agniechak dziękuję ![]()
No nie wiem, nie wiem… zaczęłam drugi raz naszyjnik z Aidy 20 i znowu nitka pękła, wrrr…. chyba sie przerzucę na 10tkę




Komentarz od: TattingChic
Dodany dnia 17/07/2009 o godzinie 20:11
That tatting looks so pretty with those cute little lady bugs. I like the beads in your rings, too. I don’t know if you can read English or not, but if you can I wanted to let you know that I’m having a giveaway! Be sure to come on over and join in!