21 czerwca 2009 (niedziela), 13:19

Coś dzierganego…

czyli na rozgrzewkę frywolitkowy naszyjnik. Aida 20, talerzyki i kropelki Jablonex. Szukałam jakiegoś nowego pomysłu, przeglądałam książki, gazetki i kserokopie… i co? I wybrałam stary,  ulubiony wzorek ;) Normalnie jak w filmie „Rejs”, tu pozwolę sobie zacytować inżyniera Mamonia: „Mnie się podobają melodie, które już raz słyszałem… no, poprzez, no… reminiscencję… No jakże może mi się podobać piosenka, którą pierwszy raz słyszę?„.

f_042_naszyjnik

Ale serio, to następnym razem będzie frywolitkowa nowość.

Komentarze

Komentarz od: Kasiabasia
Dodany dnia 18/08/2009 o godzinie 08:51

Przepiękne, takie subtelne … Też bym tak chciała :)

Komentarz od: Karmelek
Dodany dnia 18/08/2009 o godzinie 10:48

Kasiabasia dziękuję :)
W takim razie musisz spróbować :) to nie jest aż tak trudne :)

Komentarz od: Kasiabasia
Dodany dnia 25/08/2009 o godzinie 11:48

Już mam czółenko i pierwsze próby za sobą :) Czy to normalne, że robótka sie tak skręca, czy może coś robię nie tak ?

Pzdr KS

Komentarz od: Karmelek
Dodany dnia 25/08/2009 o godzinie 12:59

Kasiu najważniejsze, żeby pętla na której wiążesz supełki się przesuwała, to znaczy, że prawidłowo dziergasz i zaciągasz węzełki. Hmmm…. faktycznie, na początku można odnieść wrażenie, że nitka „żyje własnym życiem” ;) ale to tylko kwestia wprawy i treningu :) więc działaj dalej :)

Skomentuj





Comment Spam Protection by WP-SpamFree