Coś dzierganego…
czyli na rozgrzewkę frywolitkowy naszyjnik. Aida 20, talerzyki i kropelki Jablonex. Szukałam jakiegoś nowego pomysłu, przeglądałam książki, gazetki i kserokopie… i co? I wybrałam stary, ulubiony wzorek
Normalnie jak w filmie „Rejs”, tu pozwolę sobie zacytować inżyniera Mamonia: „Mnie się podobają melodie, które już raz słyszałem… no, poprzez, no… reminiscencję… No jakże może mi się podobać piosenka, którą pierwszy raz słyszę?„.
Ale serio, to następnym razem będzie frywolitkowa nowość.
Komentarze
Komentarz od: Karmelek
Dodany dnia 18/08/2009 o godzinie 10:48
Kasiabasia dziękuję ![]()
W takim razie musisz spróbować
to nie jest aż tak trudne
Komentarz od: Kasiabasia
Dodany dnia 25/08/2009 o godzinie 11:48
Już mam czółenko i pierwsze próby za sobą
Czy to normalne, że robótka sie tak skręca, czy może coś robię nie tak ?
Pzdr KS
Komentarz od: Karmelek
Dodany dnia 25/08/2009 o godzinie 12:59
Kasiu najważniejsze, żeby pętla na której wiążesz supełki się przesuwała, to znaczy, że prawidłowo dziergasz i zaciągasz węzełki. Hmmm…. faktycznie, na początku można odnieść wrażenie, że nitka „żyje własnym życiem”
ale to tylko kwestia wprawy i treningu
więc działaj dalej




Komentarz od: Kasiabasia
Dodany dnia 18/08/2009 o godzinie 08:51
Przepiękne, takie subtelne … Też bym tak chciała