Co się tyczy rozkręcania…
…włóczek, to każdy ma inaczej
Dla niektórych to tylko dodatkowe zajęcie przy wieczornym oglądaniu TV, dla mnie to była mordęga. Zaczęło się od tego, że chciałam zieloną, melanżową włóczkę, ale nie grubaska, tylko cieniutką. Zakupiłam więc 1 motek Lanagold BD, przeznaczony właśnie na rozkręcenie, i ambitnie wzięłam się do roboty. Najpierw włóczkę trzeba było podzielić na dwa pasma: po dwie i trzy nitki. Jednocześnie trzeba je zwijać w nowe moteczki, pilnując przy tym wyjściowego motka. Najlepiej jest stać i swobodnie go puścić, żeby włóczka sama się rozwijała, a w motek wbić szydełko, żeby wisiał. Bo nic nam nie przyjdzie z motka, który leży bezwładnie na podłodze. Jak już mamy dwa nowe motki, to bierzemy ten mniejszy i całą operację powtarzamy od nowa. I otrzymujemy to:
Nawet zaczęłam dziergać jakąś chustę, ale poległam, bo taka nitka na druty nr 4 wydawała mi się ZBYT cienka
i masz babo zielony placek! Ale to wszystko miało miejsce rok temu!
Teraz po rozdzieleniu brązowej resztki po czapce i wydzierganiu małej chusty muszę przyznać, że całkiem fajnie się ją dziergało
. Więc coś jednak powstanie z tej zieleni
Kategoria: Druty | 1 komentarz
















